Gorące tematy zamknąć

LE: Kontrowersyjny karny daje nadzieję Kanonierom. Villarreal bliżej finału

Villareal wygrał z Arsenalem 2:1 w pierwszym meczu półfinału Ligi Europy. Piłkarze Unaia Emery'ego są nieco bliżej finału w Gdańsku, ale grający w osłabieniu Kanonierzy zdołali zdobyć bramkę, przez co zachowali szansę na awans.

Tak naprawdę losy dwumeczu mogły się rozstrzygnąć już w pierwszej połowie. Villarreal był nieznacznym faworytem czwartkowego starcia. Już w 5. minucie wynik spotkania otworzył Manuel Trigueros. Kanonierzy byli po tej bramce lekko zamroczeni i nie mieli pomysłu, jak przedostać się pod pole karne Geronimo Rulliego. W pierwszej połowie Arsenal nie oddał ani jednego celnego strzału. Gospodarze byli znacznie skuteczniejsi, bo z trzech prób, potrafili zdobyć dwie bramki. Przed przerwą trafił jeszcze Raul Albiol. Stoper wykorzystał zgranie Gerarda Moreno po rzucie rożnym i z bliska umieścił piłkę w siatce. W tej sytuacji Mikel Arteta i Bernd Leno mogli mieć sporo pretensji do całej linii obrony. Uderzająca była bierność defensorów, co wykorzystali gospodarze.

Po przerwie Villarreal nie miał zamiaru zdejmować nogi z gazu. Zwłaszcza że w 57. minucie boisko opuścił Daniel Ceballos. Pomocnik otrzymał drugą żółtą kartkę, pierwszą ujrzał tuż przed końcem pierwszej części spotkania. Piłkarze Emery'ego mieli kilka okazji, żeby zamknąć losy dwumeczu. Jedną z nich zmarnował Moreno. W 66. minucie napastnik mógł pokonać Leno, ale Niemiec nie po raz pierwszy wykazał się niezłym refleksem. Znakomitym prostopadłym podaniem popisał się Francis Coquelin - były piłkarz Arsenalu. Tak naprawdę golkiper utrzymał Kanonierów w grze. Niewykorzystane sytuacje lubią się w piłce zemścić o czym boleśnie przekonali się piłkarze Żółtej Łodzi Podwodnej.

Wydawało się, że goście nie są stworzyć żadnego zagrożenia. Wtedy na indywidualną akcję zdecydował się Bukayo Saka. Pomocnik wszedł w drybling w polu karnym, szukał kontaktu z obrońcami i go znalazł. Był zahaczony przez Triguerosa. Portugalski sędzia Artur Soares Dias nie zmienił swojej decyzji, na nic zdały się protesty ławki gospodarzy. Jedenastkę pewnie wykonał Nicolas Pepe. To była 6. bramka Francuza w tej edycji Ligi Europy. Pepe uderzył w środek, bramkarz rzucił się w swój prawy róg i nie zdołał odbić piłki.

Jakby tego było mało w 80. minucie boisko opuścił Etienne Capoue, który otrzymał drugie upomnienie. Jednocześnie pomocnik nabawił się kontuzji. Nagle w kilka minut Villarreal wypuścił mecz z rąk, a przecież długo miał pełną kontrolę nad tym, co się działo na Estadio de la Ceramica.

Unai Emery to były szkoleniowiec Arsenalu, więc na pewno chciał utrzeć nosa Kanonierom. Zwłaszcza w rozgrywkach, które uwielbia i w których odnosił największe sukcesy. To pod jego wodzą Sevilla wznosiła trofeum Ligi Europy w latach 2014, 2015 i 2016. Wydawało się, że zespół Artety może się żegnać z tą edycją pucharów, tymczasem trafienie Pepe przywróciło nadzieję. Rewanż na Emirates Stadium zapowiada się niezwykle emocjonująco.

Villarreal - Arsenal Londyn 2:1 (2:0)

Bramki: Trigueros (5.), Albiol (29.) - Pepe (73-k.)

Podobne tematy: wiadomosci, zdjęcia i wideo