Gorące tematy zamknąć

MMA: Krzysztof Jotko – Eryk Anders, dziewiąta wygrana Polaka

Po zwycięstwie nad Erykiem Andersem Krzysztof Jotko zrównał się w liczbie zwycięstw w UFC z Janem Błachowiczem. Teraz rewanż z Uriah Hallem?
  • W Jacksonville na Florydzie Jotko wygrał na punkty z 33-letnim Amerykaninem
  • – Czułem się trochę zbyt pewnie – przyznawał Jotko po walce. Posłał 66 uderzeń zaliczanych do najmocniejszych. Trafił 56 procent z nich. Anders oddał 41 razy
  • Polak chciałby teraz rewanżu z innym Amerykaninem Uriahem Hallem, z którym trzy lata temu przegrał przez TKO. – Nie mogę o tym zapomnieć – mówi

>> Wypróbuj „Przegląd Sportowy” w wersji mobilnej. Najlepsze artykuły przeczytasz nie wychodząc z domu

– Czas moich sukcesów dopiero nadchodzi. Po serii trzech porażek teraz jestem na fali trzech zwycięstw! Pod koniec 2020 roku chcę być w czołowej piątce rankingu – mówił zadowolony Krzysztof Jotko. W nocy z soboty na niedzielę polskiego czasu w Jacksonville na Florydzie po trzech rundach okazał się lepszy od Eryka Andersa, wygrywając na punkty (30:27, 29:28, 29:28). Dwóch z trzech sędziów tylko ostatnie starcie zapisało na konto Amerykanina. Jakby na pocieszenie, bo rywal nie wyrządził Polakowi większej krzywdy niż wcześniej.

Najwyższy czas na ponowne uwzględnienie 30-latka z Ornety w 15-osobowym rankingu UFC wagi średniej (84 kg). Biorąc pod uwagę naszych rodaków, w najmocniejszej lidze MMA na świecie częściej triumfowała tylko Joanna Jędrzejczyk (bilans 10–4), a tyle samo walk co Jotko (9–4) wygrał Jan Błachowicz (9–5).

>> Zobacz, jak Krzysztof Jotko pokonał Eryka Andersa

Ruchliwy i sprytny

– Narzucał presję, chciał mnie znokautować, ale w porządku, lubię ostrą walkę. Próbował się też trochę poprzytulać, taki miał plan. Jednak to moja strategia dała zwycięstwo – opowiadał nasz zawodnik trenujący w American Top Team na Florydzie.

Zgodnie z przewidywaniami w starciu dwóch mańkutów to on miał przewagę szybkości. Jak zwykle, nie zadawał wielu uderzeń, ale stawiał na jakość. Prawy sierpowy, kopnięcie prawą nogą, kombinacja prawego łokcia i prawego podbródkowego, krótki prawy i długi, potężniejszy lewy prosty w szczękę rywala. Innym razem kolano, łokieć po obrotówce... 33-letni Anders nacierał i finalnie zapędzał ruchliwego Jotkę pod siatkę. Jednak ani nie upolował Polaka żadnym groźnym uderzeniem, ani nie zdołał go przewrócić, gdyż Krzysztof demonstrował zapasy defensywne na wysokim poziomie.

Mimo wszystko sekundanci przestrzegali naszego wojownika, by uciekał spod siatki. – Sędziowie mogli różnie to interpretować. Czułem się trochę zbyt pewnie. Miałem nawet wątpliwości, czy wygrałem walkę, bo mogło się wydawać, że Anders kontroluje sytuację. Niby nie brakowało mi komfortu, ale nie była to dobra pozycja – przyznawał Jotko.

– Już po nim, możesz go przetoczyć, kiedy chcesz – krzyczał trener Amerykanina dwie minuty przed końcem. – Podoba mi się ten optymizm, ale nie wydaje mi się, żeby Anders mógł go przetoczyć – zaśmiał się komentujący walkę Michael Bisping. Były mistrz UFC wagi średniej nie miał wątpliwości, kto wygra ten pojedynek.

Nie może zapomnieć

– Czuję się szczęśliwym człowiekiem i coraz lepszym zawodnikiem. Wiedziałem, że rywal nie dorówna mi szybkością. Teraz bardzo chciałbym dostać rewanż z Uriahem Hallem – oznajmił Jotko. Reprezentant USA trzy lata temu był w opałach, ale w drugiej rundzie pobił naszego zawodnika przez TKO. Obecnie jest 10. w rankingu kategorii średniej. – Do tamtej walki przystąpiłem ze złamaną ręką i urazami kolan. Prawie go znokautowałem, nie mogę o tym zapomnieć – zaznaczył Krzysztof.

>> Wypróbuj „Przegląd Sportowy” w wersji mobilnej. Najlepsze artykuły przeczytasz nie wychodząc z domu

Podobne tematy: wiadomosci, zdjęcia i wideo
Najpopularniejsze wiadomosci, zdjęcia i wideo w tym tygodniu