Gorące tematy zamknąć

Liga Mistrzów. SG Flensburg-Handewitt - Łomża Viva Kielce: transmisja online live stream

W środę o 20.45 meczem we Flensburgu Łomża Vive Kielce zaczyna sezon Ligi Mistrzów. Dowiedz się, gdzie oglądać mecz SG Flensburg-Handewitt - Łomża Viva Kielce w TV i internecie.
  • Łomża Viva Kielce rozpoczyna sezon w Lidze Mistrzów. Na początku kielczanie zagrają z SG Flensburg-Handewitt
  • Champions League wraca po ponadpółrocznej przerwie, na dodatek w zmienionej formie. O trofeum rywalizuje już tylko 16, a nie jak w kilku ostatnich sezonach 28 drużyn
  • Elita została podzielona na dwie grupy. Łomża Vive trafiło do A i zagra kolejno z Flensburgiem, Pickiem, norweskim Elverum, Mieszkowem Brześć, Paris Saint-Germain, FC Porto i Vardarem Skopje

>> Wypróbuj „Przegląd Sportowy” w wersji mobilnej. Najlepsze artykuły przeczytasz nie wychodząc z domu

Najdziwniejszy, najbardziej nieprzewidywalny, najmocniej stresujący – tych „najów” w odniesieniu do startującego 16 września 28. sezonu Champions League można by pewnie jeszcze kilka dopisać. Przy całym zamieszaniu związanym z epidemią wypada się cieszyć, że rozgrywki w ogóle ruszają. Choć nie wszędzie, bo właśnie wykryto zakażenie w węgierskim Picku Szeged, z którym mistrzowie Polski mają grać już za tydzień w Kielcach. EHF już postanowił przełożyć czwartkowy mecz Węgrów z PSG, choć jeszcze nie wiadomo na kiedy.

Gdzie oglądać mecz SG Flensburg-Handewitt - Łomża Viva Kielce w TV i internecie?

Długo nie było też wiadomo, która stacja pokaże Ligę Mistrzów w Polsce. Największe szanse miał na to Eurosport i faktycznie – starcie Flensburga z Vive będzie można zobaczyć w środę o 20.40 na kanale Eurosport 1. W internecie potkanie SG Flensburg-Handewitt - Łomża Viva Kielce będzie można oglądać na eurosportplayer.pl.

Niech Servaas będzie prorokiem

Champions League wraca po ponadpółrocznej przerwie, na dodatek w zmienionej formie. O trofeum rywalizuje już tylko 16, a nie jak w kilku ostatnich sezonach 28 drużyn. Elita została podzielona na dwie grupy. Łomża Vive trafiło do A i zagra kolejno z Flensburgiem, Pickiem, norweskim Elverum, Mieszkowem Brześć, Paris Saint-Germain, FC Porto i Vardarem Skopje. Dwa najlepsze zespoły awansują bezpośrednio do ćwierćfinału, te z miejsc 3–6 powalczą w 1/8 finału z klubami grupy B (Barcelona, Veszprem, Kiel, Aalborg, Nantes, Motor Zaporoże, Celje, Zagrzeb). Nowe reguły gry mocno odczuła Orlen Wisła Płock, która po siedmiu latach nieprzerwanych występów w LM tym razem nie została dopuszczona do elity.

Kiedy kilkanaście tygodni temu kielczanie poznali grupowych rywali, prezes Bertus Servaas stwierdził, że jego drużyna zajmie pierwsze lub drugie miejsce. Czy Vive naprawdę na to stać? I czy stać je także na spełnienie założeń sprzed kilku lat, gdy prezes oraz trener Talant Dujszebajew otwarcie mówili, że w sezonie 2020/21 celem będzie triumf w Lidze Mistrzów? To właśnie teraz Vive miało być najsilniejsze po okresie przebudowy.

A ta przebudowa w ostatnich latach stała się totalna. Dość przypomnieć, że z poprzedniego meczu z Flensburgiem w lutym 2018 roku (32:32) w składzie kielczan pozostało zaledwie dwóch graczy – Alex Dujszebajew i Krzysztof Lijewski (u rywali pięciu). Z zespołem pożegnali się już prawie wszyscy zawodnicy (oprócz Lijewskiego, który jest grającym asystentem trenera), pamiętający zwycięski finał z 2016 roku. Obecna ekipa jest mocno odmłodzona. Nie licząc 37-letniego „Lijka”, najstarsi w drużynie są 32-letni Igor Karačić i Angel Fernandez. Oprócz tej trójki nikt z 20-osobowego składu nie przekroczył trzydziestki. Poza tym większość graczy Vive wciąż jest głodna sukcesu, bo Ligę Mistrzów wygrała tylko trójka (Lijewski, Karačić i Alex Dujszebajew).

Dla Wolffa to coś więcej

Servaasowi i Talantowi udało się zbudować nieźle zbilansowaną ekipę. Są w niej gwiazdy, mające błyszczeć właśnie w takich meczach, jak środowy z Flensburgiem – Andreas Wolff, Karačić i Alex. Są gracze o mniej wyrobionych nazwiskach, ale już gotowi do gry na najwyższym poziomie – Artem Karalek, Władysław Kulesz, Nicolas Tournat oraz trzej skrzydłowi (bez 17-letniego Cezarego Surgiela, który z powodu kontuzji nie pojechał na mecz do Niemiec). Na odciążenie liderów w każdej chwili gotowi są Daniel Dujszebajew i Branko Vujović, którym jednak do roli wiodących zawodników w Lidze Mistrzów sporo jeszcze brakuje. Ekipę uzupełniają młodzi – piekielnie zdolny, ale dopiero wracający po kontuzji Haukur Thrastarson oraz uczący się wielkiego handballu Szymon Sićko, Tomasz Gębala i Michał Olejniczak. Jeśli coś może niepokoić, to lewa strona – Fernandez na skrzydle i Kulesz na rozegraniu nie mają sprawdzonych w boju zmienników. Bardzo duża jest też różnica poziomów w bramce między Wolffem, a obydwoma Polakami, jednak tu akurat nie ma problemu, żeby jeden zawodnik grał cały mecz. Zresztą w środę zapewne tak właśnie będzie, zwłaszcza że dla Wolffa starcie z Flensburgiem stanowi coś więcej niż zwykły mecz. Niemiec to były zawodnik THW Kiel, a potyczki tego klubu z Flensburgiem to jak Vive – Wisła w Polsce.

Puste trybuny

Flensburg w minionym sezonie zajął drugie miejsce w Bundeslidze, a w Champions League skończył na tym samym etapie co Vive – awansował do 1/8 finału. Latem zespół opuściło pięciu zawodników (m.in. Michał Jurecki oraz słynny Holger Glandorf, który skończył karierę), a doszła trójka rozgrywających Lasse Moeller (lewy), Franz Semper (prawy) oraz Mads Mensah Larsen (środkowy lub lewy), a w ostatnich dniach także kołowy Domen Sikošek Pelko. Przyjście Słoweńca to transfer krótkoterminowy (do końca roku) spowodowany urazami wszystkich trzech obrotowych Flensburga. Do najbardziej znanych graczy rywala kielczan oprócz Mensaha należą także bramkarz Torbjoern Bergerud, skrzydłowi Magnus Joendal i Hampus Wanne, prawy rozgrywający Magnus Roed oraz przede wszystkim lider i mózg drużyny, środkowy Jim Gottfridsson.

Oprócz dominacji na pozycji obrotowego przewagę Vive stanowi fakt, że mistrzowie Polski mają już za sobą dwa ligowe mecze, a Bundesliga zacznie grać dopiero w październiku. Kolejna rzecz to brak kibiców. Słynące z najgorętszej publiki w Niemczech trybuny hali we Flensburgu (zwanej „Piekłem Północy”) pozostaną puste ze względu na epidemię. Kielczanom przyda się każde ułatwienie zadania, bo dotychczas niemal wszystkie mecze między tymi zespołami rozstrzygały się w ostatnich sekundach. Co ważne, Vive nigdy z Flensburgiem nie przegrało (trzy remisy i zwycięstwo). Niech ta seria trwa.

>> Wypróbuj „Przegląd Sportowy” w wersji mobilnej. Najlepsze artykuły przeczytasz nie wychodząc z domu

Podobne tematy: wiadomosci, zdjęcia i wideo